Autonomiczne samochody, inteligentne zegarki, lodówki komunikujące się z człowiekiem to tylko niektóre przykłady nowego trendu, jakim jest „Internet of Things”.  To jedno z najczęściej analizowanych zjawisk w zakresie nowych technologii. Czym jest „Internet Rzeczy”, jak zmieni nasze życie, jakie zagrożenia za sobą niesie – na te inne pytania z tym związane staramy się odpowiedzieć w tekście.

„Internet Rzeczy”

Obecnie do sieci podłączonych jest więcej urządzeń, niż żyje na świecie ludzi (ponad 8 miliardów). W niedalekiej przyszłości ta liczba ulegnie zwielokrotnieniu. Eksperci przewidują, że w roku 2025 będzie to prawie 100 mld. „Internet Reczy” to koncepcja, według której różnego rodzaju urządzenia (nie tylko komputery i telefony, ale także urządzenia AGD, maszyny, samochody, odzież itp.) będą podłączone do Internetu i będą w stanie gromadzić, przetwarzać dane, a nadto komunikować się ze sobą. Niektórzy wskazują, że bardziej niż rzeczy ten nowy proces to Internet danych, bo tak naprawdę to one napędzają ten proces i bez nich nie byłby możliwy. Termin ten po raz pierwszy pojawił się w 1999 roku, został użyty przez brytyjskiego przedsiębiorcę Kevina Ashtona. Ideą, jaka przyświeca osobom propagującym i wdrażającym Internet rzeczy, jest chęć stworzenia inteligentnych przestrzeni, które mają poziom życia człowieka wznieść na wyższy poziom. Technologią, która ma to zapewnić, ma być Internet i połączone z nim praktycznie wszystkie urządzenia na świecie.

Nowa era Internetu

Czasy, gdy jedynym urządzeniem podłączonym do sieci był biurowy pecet, odchodzą w niepamięć. Dzisiaj w wielu miejscach praktycznie każde urządzenie zintegrowane jest z Internetem. Na przykład w banku, poza komputerami z do sieci podłączone są telefony, serwery, kopiarki, liczarki, czytniki biometryczne, bankomaty, maszyny wydające numerki do okienek, a nawet ekspresy do kawy. Choć autonomiczne samochody jeżdżą dopiero w kilku miejscach na świecie, to inteligentne latarnie i sygnalizatory drogowe można spotkać na całym świecie. Obecnie inteligentne budynki to nie tylko domena dużych firm, z tego rodzaju udogodnień już dawno korzystają także prywatne osoby. Z roku na rok tylko przybywa urządzeń, które zostają podłączone do sieci. Hitem ostatnich miesięcy w tym zakresie jest inteligentny chodnik w Las Vegas, który dzięki spacerującym po nim ludziom wytwarza energię kinetyczną. Ta zamieniana jest w dżule, gromadzona w akumulatorach i wysyłana do Nepalu, gdzie zapewnia prąd i światło w szkołach.

Inteligentne życie w inteligentnych miastach

Entuzjaści tej koncepcji wskazują, że dzięki podłączeniu wszystkich możliwych urządzeń do sieci, nasze życie stanie się lepsze i tańsze. Według nich, tego rodzaju proces pozwoli zoptymalizować koszty użytkowania wielu rzeczy. I tak na przykład we Wrocławiu działa już inteligentna sieć wodociągowa. Dzięki specjalnemu oprogramowaniu i sieci prawie stu urządzeń monitorujących ilość i ciśnienie wody przepływającej przez rury można łatwo wykryć każdy wyciek. To pozwoliło miastu zaoszczędzić już pół miliarda litrów wody. Wiele miast bacznie przygląda się rozwojowi tej technologii i planuje w niedalekiej przyszłości wprowadzić wiele tego typu rozwiązań do zarządzania miejską infrastrukturą. Na przykład inteligentne oświetlenie, które działa już w wielu miastach, pozwala upłynnić ruch, zniwelować korki a przez to zredukować emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Pierwsze miasto w pełni smart od podstaw powstaje w Korei południowej. Songdo, bo o nim mowa, powstało na sztucznej wyspie usypanej na 500 mln ton piasku. Inwestycja ma kosztować ponad 40 mld USD. Będzie naszpikowane milionami sensorów zaprojektowanych przez Cisco. To ma być nowa koreańska stolica biznesu. Zapewne w niedalekiej przyszłości tą drogą podążą inne metropolie.

internet of things

„Internet Rzeczy” – nowa rewolucja przemysłowa

Rozwój nowych technologii niesie za sobą automatyzację wielu procesów, także produkcji wszelkiego rodzaju rzeczy. Więcej robotów, to naturalnie mniejsze zapotrzebowanie na pracowników. Tak jak maszyny parowe, które według krytyków miały doprowadzić do bezrobocia, także też Internet rzeczy ma się przyczynić do mniejszego zapotrzebowania na siłę roboczą. Zapewne tak będzie, ale tak jak obawy ludystów okazały się bezzasadne, tak wydaje się, że klasa robotnicza nie musi się bać robotów. Nowe możliwości to nowe miejsca pracy (ludzie pracujący przy produkcji odzieży będą mogli przecież produkować nowoczesne smartfony). Oczywiście wprowadzenie na szeroką skalę robotów podłączonych do sieci będzie pewnego rodzaju nową rewolucją społeczną. Zmieni się nie tylko charakter pracy najemnej, ale także życie zwykłego człowieka. Trzeba pamiętać, że praca ma wymiar nie tylko ekonomiczny.

Podsumowanie

„Internet Rzeczy” to trend przed, którym nie ma odwrotu. Z roku na roku będziemy podłączali coraz więcej urządzeń do sieci, a przemysł z tym związany będzie rósł w tempie astronomicznym.  Jeśli niedawno jego wartość była szacowana na 655 mld dolarów, to już w roku 2020 ma oscylować ok. 1 bln USD. Roboty i komputery będą praktycznie wszędzie. Może w niedalekiej przyszłości, sklepy lub kawiarnie obsługiwane przez ludzi, a nie roboty będą wyjątkiem. Na szczęście są dziedziny życia społecznego, gdzie człowiek jest niezastąpiony.

Written by Brand.ceo