Bądźmy w kontakcie
Oławska 23H, 55-220 Jelcz-Laskowice,
reklamodawca@brand.ceo
Kom: +48 503 504 506
Czekamy na Twoje pytania
reklamodawca@brand.ceo
Kom: +48 503 504 506

Clickbait – zysk ponad wszystko

Mimo głosów krytyki, większość serwisów internetowych wciąż wykorzystuje clickbaity. Co to jest, jaki jest ich rzeczywisty cel i czy ich stosowanie jest etyczne – na te i inne pytania staramy się odpowiedzieć w tekście.

Tytuł jest wszystkim

Każdy, kto choć trochę związany jest z branżą twórczą, zajmującą się słowem pisanym, wie, że tytuł jest istotnym elementem dzieła. To od jego atrakcyjności nierzadko zależy poziom zysków ze sprzedaży, dlatego wszyscy ludzie zaangażowani w proces wydawniczy dbają (czytaj: naciskają na autora), aby tytuł był jak najbardziej intrygujący, przyciągał uwagę na półce w księgarni. Tytuł ma zaciekawić potencjalnego czytelnika, skłonić do zakupu książki, gazety lub kliknięcia linku z artykułem. O ile jednak kiedyś, tytuły były tworzone z zachowaniem pewnych zasad sztuki literackiej i przyzwoitości, to znaczy odzwierciedlały zawartość tematyczną książki czy merytoryczną artykułu, tak dzisiaj są one tworzone w oderwaniu od tekstu. Liczy się tylko to, aby użytkownik zajrzał do artykułu (który będzie reklamą, lub będzie reklamie tylko towarzyszył). W wielu przypadkach tytuł nie ma nic wspólnego z tekstem, który znajduje się pod linkiem. A jeśli już nawet ma, to mówiąc kolokwialnie, jest bardzo luźno związany z jego zawartością. To powszechne zjawisko w sieci, a tego rodzaju tytuły określane są, jako clickbaity.

Clickbait – co to jest?

Clickbait to powszechna taktyka w Internecie, polegająca na przyciąganiu uwagi użytkowników za pomocą atrakcyjnych tytułów lub miniaturek (atrakcyjne zdjęcie lub niereprezentatywny kadr z filmu, a nierzadko nawet, kadr z innego filmu), niezwiązanych merytorycznie z treścią artykułu. Clickbait to zajawka czegoś, czego nie znajdziemy po kliknięciu linka. Określenie clickbait to zbitka dwóch słów (ang. click – kliknięcie i bait – przynęta). Intrygujący tytuł, najczęściej odwołujący się do popularnych aktualnie zjawisk, trendów czy osób właśnie ma być tym magnesem. Oczywiście w sieci można spotkać tytuły zarówno takie, które praktycznie nie mają nic wspólnego z tematem tekstu, który się kryje pod linkiem, jak i takie, które choć są luźno związane z tekstem, to jakoś się z nim łączą. Wydawcy wykorzystują tutaj ciekawość ludzką, która jest niezmienna od lat. I choć sama ciekawość świata jest cechą pozytywną, to w odniesieniu do dużej części społeczeństwa, ogranicza się ona do zjawisk sensacyjnych i plotek dotyczących życia osób odstających od przeciętności, zarówno tych ultra bogatych, jak i bardzo biednych (najlepszym przykładem jest choćby program „Biedni kontra bogaci”, który zestawia te dwie warstwy społeczne w jednym formacie). Administratorzy serwisów wiedzą, że użytkownicy Internetu niejako skanują główne strony serwisów i wyłapują tylko, co bardziej sensacyjnie brzmiące tytuły. A że konkurencja w sieci jest coraz większa, to clickbaity są też coraz „ciekawsze”.

Internet nie jest darmowy

Choć Internet towarzyszy nam już od kilku dziesięciu lat (aż się wierzyć nie chce, że to już tak długo), to wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że zdecydowana większość przedsięwzięć w sieci ma wymiar komercyjny. Także serwisy informacyjne. Ceną za dostęp do nich jest nasza uwaga, której pożądają reklamodawcy. Im więcej portal ma czytelników (tzw. unikalnych użytkowników), tym większe zyski może osiągnąć z reklam. Reklamodawcy szukają najbardziej popularnych miejsc w sieci, a administratorzy robią wszystko, aby przyciągnąć, jak największą liczbę użytkowników. Jednym ze sposobów są właśnie omawiane clickbaity. To właśnie w pogoni za zyskiem, serwisy posuwają się do coraz bardziej absurdalnych tytułów, wprowadzających użytkowników w błąd. Clickbaity najczęściej odwołują się do pozaracjonalnej sfery umysłu, wydawcy wiedzą, że przy pomocy emocji można szybciej wywołać ciekawość użytkowników.

Ciekawość silniejsza niż irytacja

Wydaje się, że praktycznie chyba każdy przynajmniej raz zetknął się z taktyką clickbait, to właściwie już plaga w social media. W wielu serwisach, szczególnie tych plotkarskich, ale nie tylko, trudno nawet spotkać tytuł, który nie byłby wmyślony według tej strategii. Powszechnie się mówi, że tego rodzaju tytuły i nagłówki są coraz bardziej irytującym zjawiskiem. Użytkownicy mają dość, ale jednak wciąż dają się oszukiwać. Ciekawość jest tutaj silniejsza niż nawet odczucie rozczarowania, które może nas kolejny raz spotkać. Dajemy się nieustannie nabierać i ten fakt wykorzystują wydawcy. Inaczej, dawno clickbaity raz na zawsze zniknęłyby z sieci. Można jedynie apelować do etyki wydawców, ale ta jak wiadomo powszechnie, w kapitalizmie przeważnie przegrywa z chęcią zysku. Choć tym, którym uda się połączyć obie wartości w działalności, zapewne na tym wygrają, zyskają zaufanie zarówno użytkowników, jak i firm. Rozwiązaniem problemu może być także udoskonalenie sztucznej inteligencji współpracującej z algorytmem wyszukiwarki, co właśnie się dzieje, która w ramach walki z fake newsami będzie nie tylko identyfikowała nienaturalne tytuły, ale także te mające charakter clickbaitów i eliminowała je z wyników wyszukiwania.

Podsumowanie

Clickbaity były, są i będą obecne w Internecie. Wydawcy na pewno szybko nie zrezygnują z tak skutecznej strategii. Ich obecność możemy jedynie ograniczyć my sami, powściągając swoją ciekawość. Czy to możliwe, trudno przecież przezwyciężyć naturę.

Author avatar
Agencja marketingowa Brand.ceo
https://brand.ceo

Post a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *